Plan is my second name




Jak w tytule. Planowanie działań to u mnie podstawa. Odkąd pamiętam, jeszcze w szkole, skrupulatnie planowałam właściwie każdy dzień, od poniedziałku do piątku. Szczególnie niezbędny był mi jeszcze w trakcie studiów, wiadomo, dziesiątki egzaminów, zajęcia. Teraz, gdy mam już je za sobą kalendarz z planerem nadal jest moim nieodłącznym towarzyszem. Notuję w nim wszystko począwszy od ustalonych dat zdjęć i video, spotkań, po rozpiski treningów, planowanie posiłków, wizyty u kosmetyczki czy lekarza, daty badań...dosłownie WSZYSTKO. 

Simple Calendar jest do tego idealny. Oprócz wyróżnienia godzinnego na każdy dzień i listy rzeczy w jego trakcie do zrobienia, posiada także oddzielne miejsca na cele miesięczne czy wszelkie notatki. Wszystko to okraszone jest śliczną wizualną oprawą. Taką rzecz po prostu aż chce się mieć jako nawet zwykły babski gadżet :) Niektórzy pewnie powiedzą, że po co to skoro są komputery, telefony. Zgadzam się, bo sama (jak widać) też korzystam z tej metody 'pamiętania', jednak osobiście mam taką wewnętrzną potrzebę posiadania również podręcznego kalendarza w wersji papierowej. Tam mogę na szybko coś zapisać, rozwinąć myśl, nowy pomysł, naszkicować nowy projekt i wszystko nadal mam w jednym miejscu.

Prowadzenie bloga może wydawać się rzeczą banalną. No bo co to za problem zadzwonić do kumpeli/kumpla fotografa, założyć spodnie na tyłek, zarzucić pierwszy lepszy t-shirt, pójść gdziekolwiek i pstryknąć kilka fotek. Później 10 min pisania notki, ładowanie zdjęć, dziękuję, dobranoc. No i tu pojawia się mała sprzeczność. Dlaczego? Ten kto śledzi moje poczynania od dłuższego czasu wie i widzi, że staram się razem z fotografami ugryźć zdjęcia tak, by cała sesja miała jakiś fajny motyw przewodni, by każda była inna i na swój sposób wyjątkowa. Wiadomo, nie zawsze się to udaje, ale zazwyczaj wymyślając motyw zdjęć staram się przede wszystkim zastanowić czego tutaj jeszcze nie było. Pomysły się powielają, ale to czego z pewnością NIE można mi zarzucić to ciągła monotonia. Dodatkowe trudności pojawiają się gdy do projektu trzeba zaangażować jeszcze fryzjerkę, makijażystkę i osobę odpowiedzialną za video (w takim składzie zdarza mi się działać i działać będę mam nadzieję jeszcze częściej :) ). Tutaj pojawiają się małe schody, bo wszystko trzeba logistycznie tak zaplanować by w miarę możliwości nie marnować czyjegoś cennego czasu. Gdy dorzucimy do tego jeszcze jakieś specyficzne miejsce, w którym sesja jest realizowana, wymagające konsultacji z osobami trzecimi to mammy małe combo. A to wszystko to tak na prawdę tylko jego część. Gdybym miała się rozpisywać nad każdą częścią składową wszystkich naszych działań to pewnie pisałabym ten post do jutra. Chcę Wam tylko uświadomić, że prowadzenie bloga to nie zwykła bułka z masłem, a wszystko co robimy to system naczyń połączonych, w którym każde 'naczynie' wkłada od siebie 100% energii by wyjść naprzeciw Waszym oczekiwaniom. Staramy się, dla Was :) 

t-shirt - Comme Des Garcons Play ( klik
spodnie - Cropp
koszula - strych babci ;)
buty - Nike Roshe One ( kilk )
pasek - Cropp

kalendarz - LoveSimple Creations ( klik )
słoik - More Than Jar ( klik )
paznokcie - 123 Beauty ( klik )


fot. Aleksandra Graff 















You Might Also Like

0 komentarze